BEZGLUTENOWE Zupy i kremy

KLASYKI PRL. CZ. 40 – ZUPY OWOCOWE

Choć zupy owocowe są znane w naszej kuchni od wieków, to wczasach PRL święciły triumfy. Najstarsze książki kulinarne podają przepisy na zupy z niemal wszystkich owoców. W wiejskich chatach dominowały jabłkowe, gruszczanki, wiśniowe czy śliwkowe. W mieszczańskich i dworach, zdecydowanie najczęściej podawano zupy poziomkowe, morelowe, cytrynowe, z owoców dzikiej róży, głogu, jagód. Tu również sposób podawania był odmienny. W eleganckich zastawach z dodatkiem pianek z białek, malutkich ptysiów, słodkimi ciastkami migdałowymi, słodką śmietanką. W chałupach był chleb, ziemniaki okraszone, czasem domowy makaron lub lane kluski.

W czasach PRL najpopularniejsze były zupy jabłkowe (jabłczanka z Fajsławic), wiśniowe, truskawkowe (Mazowsze), czereśniowe (barszcz czereśniowy z Poniatowej), gruszkowe (gruszczanka z okolic Łowicza), śliwkowe (pamuły z Podkarpacia). Podawane z makaronem, lanymi kluskami, okraszonymi ziemniakami. Gotowane na wodzie, ale również na mleku. Przyznam, że była to zmora moich wakacji w dzieciństwie. Moje wspaniałe wakacje u rodziny na Lubelszczyźnie, obfitowały w jabcunki i wiśniunki. Podawane z ziemniakami okraszonymi skwarkami. Koszmar, któremu się nie poddałem i nie konsumowałem ich. Samo połączenie owoców z wodą i ziemniakami, był dla mnie niepojęty. Musiały minąć lata, bym przekonał się do tych zup. Owocowe polewki były klasyką w przedszkolnych i szkolnych stołówkach. Nawet bary mleczne poddały się modzie i pamiętam zupę truskawkową z makaronem kolanka w warszawskich barach. Takie propozycje były szybkie do zrobienia i oczywiście tanie. Pojawiały się w okresie letnim, kiedy najwięcej było owoców. Gdy w tamtym roku umieściłem przepis na zupę wiśniową z ziemniakami, na FB wybuchła prawdziwa wojna. Zwolennicy i przeciwnicy wręcz wyzywali się. Nigdy nie musiałem aż tylu komentarzy kasować i blokować komentujących. To tylko pokazuje, że zupy owocowe do dziś wzbudzają skrajne emocje, choć nie powinny aż takie. A, Wy jakie lubicie zupy owocowe i w jaki sposób podawane?

Wileńska zupa różana
Barszcz czereśniowy z Poniatowej
Mazowiecki chłodnik truskawkowy
Zupa wiśniowa
Gruszczanka łowicka
Poleski chłodziec z czernic
Podkarpacka pamuła
Jabłczanka z Fajsławic

1 komentarz

  1. Och, jaki drażliwy temat! Dla mnie zupa owocowa to również jedno z najbardziej kontrowersyjnych wspomnień z dzieciństwa. W przedszkolu nie znosiłam tej słodkiej, makaronowej papki, ale teraz, kiedy przeczytałam opis „wileńskiej różowej zupy”, wydaje się wręcz wyśmienita.

    To niesamowite, jak jedzenie potrafi tak bardzo podzielić ludzi, do tego stopnia, że ​​w komentarzach dochodzi do kłótni! Nadal jestem po stronie tych, którzy jedzą ją na zimno, ale wersja ziemniaczana wciąż mnie szokuje. Dziękuję za tak nostalgiczny i odważny artykuł!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *