Najlepszą focaccie jaką jadłem w życiu była z Prato w Toskanii. Zawierała czarne oliwki i pastę z bazylii, oregano i karczochów. Smak, którego nigdy nie udało mi się powtórzyć.
W domu często robię wersję z małymi pomidorkami, rozmarynem, solą morską i oliwą czosnkową.
Przepis na ciasto mam takie samo jak na pizze i jest w 100% niezawodne. Różnica tkwi tylko w temperaturze pieczenia.
Focaccia stanowi świetną alternatywę dla chleba. Można ją przekroić w poprzek i posmarować pastą z zielonych oliwek i bazylii.
Tajemnicą brązowej, przypieczonej skórki jest polanie ciasta oliwą przed pieczeniem
SKŁADNIKI:
– 2 szklanki mąki pszennej (300 g)
– torebka (7 g) drożdży suchych
– 3 łyżki oliwy (ja stosowałem aromatyzowaną czosnkiem)
– pomidorki czereśniowe lub koktajlowe
– spora gałązka świeżego rozmarynu
– sól morska
– ciepła woda
WYKONANIE:
– mąkę wymieszać z drożdżami, solą i oliwą. Powoli dodawać ciepłą wodę w takiej ilości by powstało elastyczne ciasto (u mnie poszło pół szklanki wody)
– ciasto umieścić w misce, przykryć ściereczką i odstawić koniecznie w ciepłe i wolne od przeciągów miejsce na półtorej godziny
– ponownie wyrobić ciasto i rozciągnąć je cienko (ok 1 cm) na papierze do pieczenia
– powkładać w ciasto pomidorki i rozmaryn. Polać oliwą i posypać solą
– piec 30 minut w 210°C (do zrumienienia)
– focaccia smakuje na ciepło ale i również na zimno
Uwielbiam, kiedy czytelnicy modyfikują przepisy, bo właśnie o to chodzi. Każdy z nas ma inne smaki. Brzmi wybornie
Zrobiłam dzisiaj, co prawda nieco zmodyfikowany przepis – do ciasta dodalam sproszkowany pomidor i zioła prowansalskie, a na focaccie polozylam duzooo oleju z czosnkiem i suszona cebulą, cebulę, oliwki i rozmaryn, ale wyszło przepyszne!!! Takie dobre, że aż postanowiłam napisać komentarz. Dziekuje za ten przepis!
Masło z awokado jest genialne. Dodaje do niego sporo czosnku
No rewelacyjny…sam właśnie zajadam… nieważne że późno 😀
Z maselkiem z awokado jest mistrzowska
To super
smacznego i pozdrawiam
Dziękuję za podzielenie się przepisem – ciasto udało mi się za drugim razem (pierwsze, z mojej winy, wyszło twarde) i powstało calzone nadziewane duszonymi porami, pieczarkami i groszkiem zielonym. Pycha;)