KRESOWE FAWORKI
weganon 31 stycznia 2021

DSC_0025

W Tłusty Czwartek, jak nazwa wskazuje, ma być tłusto i słodko. Nie uznaje w tym dniu kompromisów. Nie po to nasi przodkowie ustanowili taki dzień w roku po wielomiesięcznych postach, by wydziwiać jakieś niskotłuszczowe dziwadła 😉

Ten dzień obfituje w przeróżne słodkości. Najczęściej zajadamy pączki i faworki. Niektórzy wcinają racuchy, róże karnawałowe, churros i inne smakołyki. Na blogu i w moich dwóch książkach, znajdziecie sporo propozycji na tłustoczwartkowe biesiadowanie. Dziś przedstawiam Wam nowy przepis. Przywędrował z Kresów Wschodnich z przesiedleńcami. To faworki przygotowywane na bazie kwaśnego mleka bądź kefiru. Dodatek sody, czyli prozy (określenie na Kresach i Podkarpaciu) sprawia, że faworki podczas smażenia rosną i stają się pulchne. Najbardziej znane mieszkańcom byłego województwa wołyńskiego, a szczególnie w okolicach Łucka, Krzemieńca czy Włodzimierza. Podawano je posypane cukrem pudrem w towarzystwie aromatycznych konfitur z truskawek, róży czy czerwonych porzeczek. Najlepsze są jeszcze lekko ciepłe. Moja wersja jest z wykorzystaniem jogurtu roślinnego naturalnego. Możecie użyć sojowego lub kokosowego. Życzę smacznego :)

DSC_0002

SKŁADNIKI:

– 450 g naturalnego jogurtu roślinnego (sojowy, kokosowy)
– 600 g mąki pszennej uniwersalnej + do podsypywania
– 1 łyżeczka sody
– 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
– 2 łyżki spirytusu lub rumu
– 2 łyżki drobnego cukru
– olej do smażenia

WYKONANIE:

– mąkę wymieszać z cukrem i sodą. Jogurt z alkoholem i ekstraktem waniliowym
– wyrabiać ciasto przez kilka minut. Powinno być lekko kleiste. Odstawić pod przykryciem na poł godziny
– na dużą patelnie wlać olej w ilości by tworzył warstwę około 1 cm
– blat i wałek podsypywać mąką. Odrywać kawałki ciasta i wałkować na grubość kilku mm (podczas smażenia faworki urosną). Ciąć w paski, a następnie w prostokąty z nacięciem w środku. Przewlekać przez otwór jeden z końców, jak w klasycznych faworkach
– smażyć na rozgrzanym tłuszczu na złoto z obu stron. Układać na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym
– posypać cukrem pudrem i podawać z dowolnymi konfiturami i kubkiem zimnego mleka roślinnego

DSC_0026

DSC_0032

DSC_0042

12 Komentarze

  1. Pychotka, ale pytanie, bo moje wyszły pulchne, bardziej jak pączki niż kruche jak typowy chrust, czy to moja „wina”? Czy właśnie takie powinny być z tego przepisu? :) Zajadamy się tak czy siak, tylko taka wątpliwość mnie naszła 😉

  2. Pamiętam ten smak z dzieciństwa, oczywiście przekazany przez babcię, która z kresów pochodziła, przesiedleni z rodziną po II wojnie światowej na obecne dolnośląskie. Chrusty nazywała bądź faworki, dość często smażyła

  3. Jakie śliczne, puchate.
    U mnie takie pyszne faworki nazywamy Taratuszki , znalazłam taki przepis na blogu Obiad gotowy! i przerobiłam na wegański

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany Required fields are marked *