WOŁYŃSKIE KICHŁYKI
weganon 12 listopada 2020

DSC_0028

Czemu tak mnie zachwyca kuchnia kresowa? Bo to kuchnia ludzi wyjątkowych. Ludzi, którzy mieszkając daleko od centrum Polski, kultywowali narodowe święta, jak reszta ich rodaków. Nawet, gdy byli pod zaborami, uciskani wojennymi zawieruchami i odczuwali niechęć sąsiadów, zawsze czuli się Polakami i Polkami. Okazywali to w obrzędach świąt, literaturze, rzemiośle, malarstwie i właśnie w narodowej kuchni. Gdy musieli uciekać ze swoich ziem, często pozostawiając majątki, zwierzęta czy kochanych sąsiadów, zabrali ze sobą coś wyjątkowego. Codzienną i świąteczną kuchnię tamtych terenów. Często nie zdajemy sobie sprawy, że klasyczne potrawy kuchni polskiej, mamy dzięki nim. Z każdym rokiem jest tych ludzi coraz mniej. Wraz z nimi odchodzą potrawy, które towarzyszyły im od dzieciństwa. Dlatego jest tak ważne, by zachować je od zapomnienia i przekazywać kolejnym pokoleniom. Patriotyzm to nie tylko wymachiwanie flagą 11 listopada. To również dziedzictwo kulinarne, które buduje naszą tożsamość. W mojej ostatniej książce jest kilka przepisów kresowych. Również pojawią się w nowej. Inaczej być nie może.

Dziś przedstawiam przepis z byłego województwa wołyńskiego. Mieszkańcami tego obszaru byli Ukraińcy, Polacy i Żydzi i inne nacje. Kuchnia charakteryzowała się potrawami mącznymi, z kasz, strączków i dzikich ziół. Potrawy były proste, a jednocześnie niezwykle aromatyczne i sycące. To był prawdziwy tygiel kulinarny. Na stałe zagościły potrawy Żydów. Jedną z nich były niezwykłe chałki. Inne niż te, które znamy z dzisiejszych czasów. Podawane najczęściej w okresie Wielkanocy, ale również wypiekane na weekendowe biesiadowanie. Nazywały się kichłykami, kichlikami lub kichałkami. Wyglądem przypominają ułożone szeregowo kromki jasnego pieczywa drożdżowego, które jest przypieczone na wierzchu. Sposób przygotowania jest prosty. Wyrobione i wyrośnięte ciasto drożdżowe smaruje się cienką warstwą oleju, posypuje cukrem i cynamonem, a czasem przyprawą piernikową (wersja na Boże Narodzenie). Następnie ciasto jest krojone w paski i składane w harmonijkę. Z opowiadań mieszkańców Wołynia, były dwie szkoły pieczenia. Jedna to układanie ciasta na dużych blachach. Druga, to umieszczanie ciasta w foremkach do keksów. Ja wybrałem drugą metodę. Ważnie jest w niej, by nie upychać ciasta zbyt mocno (potrzebuje przestrzeni do rośnięcia). Po upieczeniu kichłyki zjada się poprzez odrywanie kromek. Idealne są z konfiturami lub powidłami. Kolejny przepis ocalony i przekazywany w hołdzie mieszkańcom dawnych Kresów.

DSC_0023

SKŁADNIKI:

– 50 g świeżych drożdży
– 1 szklanka (250 ml) mleka roślinnego (sojowe, owsiane)
– 2 łyżki cukru + do posypania wierzchu (2-3 łyżki lub więcej)
– 3 szklanki mąki pszennej tortowej lub orkiszowej jasnej + 1 łyżka
– cynamon lub przyprawa piernikowa do posypania
– 4 łyżki oleju rzepakowego lub słonecznikowego

WYKONANIE:

– drożdże wymieszać z 1 łyżką cukru, 1 łyżką mąki i ciepłym mlekiem. Odstawić w ciepłe miejsce na 15 minut pod przykryciem
– do zaczynu dodać 2 łyżki oleju, 1 łyżkę cukru i mąkę. Ciasto wyrabiać około 10 minut. Powinno być miękkie, elastyczne i nie kleić się do dłoni. Włożyć do miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę
– ciasto ponownie wyrobić przez chwile i rozwałkować na blacie obsypanym mąką na kształt prostokąta i grubości około ½ cm
– wierzch ciasta posmarować resztą oleju, posypać cukrem i cynamonem (ilość zależy od Waszych upodobań. Ja sypałem sporo)
– wycinać paski wzdłuż dłuższego boku o szerokości zależnej od szerokości foremki (moja ma 30 cm długości i 10 cm szerokości). U mnie to były paski o szerokości 7-8 cm
– foremkę (u mnie to keksówka), wysmarować olejem.
– paski ciasta układać w harmonijkę (bierzemy jeden koniec ciasta i zaczynamy składać od przeciwnego końca). Powstałą harmonijkę wkładamy do formy. Podobnie postępujemy z kolejnymi paskami ciasta. Układamy je w formie niezbyt ścisło (ciasto musi mieć przestrzeń do rośnięcia)
– możecie też ciąć paski na pojedyncze kromki i okładać je obok siebie
– ciasto pieczemy w 175°C, około pół godziny, góra/dół, półka poniżej środkowej
– wystawić z piekarnika, odstawić na 10 minut i wyjąć z formy. Ustawić na kratce do wystudzenia
– podawać z konfiturami, dżemem lub powidłami

DSC_0046

DSC_0019

DSC_0032

6 Komentarze

  1. 2 łyżki do ciasta i kolejne do posypania ciasta razem z cynamonem. To jest chałka, a nie typowe ciasto i je się je ze słodkimi powidłami

  2. Hmmm, jak na słodkie to wyszło strasznie mało słodkie, ktoś próbował i naprawdę tylko te 2 łyżki cukru? O niczym nie zapomniałam?
    Ale pierwsza próba za mną, przy kolejnych podejściach będą modyfikacje i wariacje :)

  3. Polecam to samo ciasto w wytrawnej wersji z nadzieniem czosnkowo-cebukowo-ziołowym zamiast słodkiego.

  4. Akurat „oderwaniec” jest dosyć popularnym przepisem :) Niemniej jednak mało osób zna jego rodowód.
    Fajny projekt z tymi wegańskimi przepisami staropolskimi!

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany Required fields are marked *