SYTOCHA Z URZECZA
weganon 7 października 2019

DSC_0097

Po krótkiej przerwie, powracam do kuchni regionalnej. Powrót będzie dla mnie wyjątkowy, bo będzie do czasów mojego dzieciństwa i regionu, z którego pochodzę. Mało, kto wie, że na południe od Mostu Poniatowskiego w Warszawie, po obu stronach Wisły, istniał mikroregion, który określano Urzeczem. Jego granice sięgały od północy: Mokotowa, Pragi Południe, Wilanowa, Wawra, a od południa powiatami: otwockim, piaseczyńskim i garwolińskim. To w tej części leży mój rodzinny Konstancin – Jeziorna. Czy wyróżniał się ten region? Przede wszystkim, tryb życia jego mieszkańców, warunkowała Wisła i jej dopływy. Otaczająca przyroda dawała mieszkańcom pokarm, materiały budowlane, schronienie, nadawała rytm dnia i całego roku. Pojawienie się na tych ziemiach, osadników olenderskich w XVII wieku, przyczyniło się do rozwoju tego regionu. Pierwsze doniesienia o Urzeczu, pochodzą z 1737 roku. Dowiadujemy się o nim z dokumentów znalezionych w Bibliotece Czartoryskich w Krakowie. Regionalnym strojem, jest strój wilanowski łurzycki. O Urzeczu można by długo pisać, ale dziś skupimy się na potrawie z tego regionu. Potrawie, którą gotowała moja babcia. Potrawie, która dostała na tegorocznym Naszym Kulinarnym Dziedzictwie – Smaki Regionów w Poznaniu, najwyższe odznaczenie, czyli Perłę. Potrawę, którą określić można tylko – NAJ. Najtańsza, najlepsza, najprostsza. Przedstawiam Wam urzeczańską sytochę.

Czym jest sytocha? To kartoflanka inaczej. Składa się z tartych ziemniaków, wody, przypraw i dodatków. Zastanawiacie się pewnie, czy cos takiego może w ogóle smakować? Uwierzcie mi na słowo, albo sami zróbcie. Smakuje wyjątkowo. Zasada jest taka, że na 1 kg ziemniaków, używa się 1 litra wody. Przyprawy to sól i pieprz. Dodatki zależą od gospodyni. Skwarki boczku, posiekany szczypiorek, koperek, smażona cebulka, twaróg czy podsmażone grzyby. Uzupełniają one smak sytochy i nadają jej charakteru. Sytocha popadła w zapomnienie i była znana, tylko niewielkiemu gronu. Dziś powraca i zdobywa nagrody. Za przepis możemy podziękować Pani Grażynie Leśniak z Gassów i Paniom z zespołu Łurzycanki w Czernidłach. Powracam smakiem do czasów dzieciństwa i jest to smak wyjątkowy :)

DSC_0078

SKŁADNIKI:

– 1 kg ziemniaków
– 1 litr wody do gotowania
– sól i pieprz do smaku
– posiekany szczypiorek, koperek, duszona cebulka lub grzyby

WYKONANIE:

– przelicznik przygotowania zupy jest taki, że na 1 kg ziemniaków, stosuje się 1 litr gotowanej wody
– ziemniaki obieramy i ścieramy na drobnych oczkach
– ustawiamy garnek, a na nim gęste sito lub durszlak wyłożony gazą
– wkładamy ziemniaki i porcjami przelewamy wodę. Musimy wypłukać z ziemniaków skrobię. W przeciwnym razie, potrawa będzie się przypalała podczas gotowania. Odciskamy wodę z ziemniaków
– wodę z przemycia odstawiamy na czas gotowania ziemniaków
– w garnku gotujemy 1 litr wody i dodajemy odciśnięte ziemniaki oraz sporą szczyptę soli
– gotujemy około 25 minut, mieszając od czasu do czasu
– z garnka po przemyciu ziemniaków, odlewamy wodę i pozostawiamy skrobię. Dodajemy trochę wody i dokładnie mieszamy
– zawartość przelewamy do garnka z ziemniakami. Zagotowujemy. Ciągle mieszamy
– sytocha jest dość gęsta. Ja swoją trochę rozcieńczyłem wodą. Doprawić do smaku solą i pieprzem
– wlewamy do talerza, układamy cebulkę (moja była z dodatkiem wędzonej papryki) i posypujemy posiekanym szczypiorkiem lub koperkiem

DSC_0075

DSC_0084

DSC_0069

7 Komentarze

  1. wyglada jak ksiezniczka kartoflanek, mam wszystko, wiec jutro lub pojutrze robie. Juz mi slinka leci. Wielka szkoda, ze nie chce pan napisac nastepnej ksiazki. A i tak nie tylko same przepisy sa pyszne, ale cale ingo o pochodzeniu jak najkepsza ksiazka. ogromne dzieki za to.

  2. Wielkie mniam , uwielbiam ziemniaki pod kazda postacią. Zwykle gotowałam sobie poczciwą kartoflankę, ale sprobuję jak ta zupa , mogłąby smakować.

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany