KURPIOWSKI ROSÓŁ Z PROŚNIANEK
weganon 29 października 2019

DSC_0002

Przygotowanie zup grzybowych to tradycja, która na obszarze naszego kraju znana jest od stuleci. Runo leśne stanowiło uzupełnienie w składniki odżywcze. Często ratowało przed głodem. Zbieractwo było modne we wszystkich klasach społecznych. Często było ceremoniałem, jak np. opis grzybobrania w „Panu Tadeuszu”. W czasach PRL-u zwyczajowe były zakładowe wycieczki na grzyby. Dziś wsiadamy do samochodów i przemierzamy wiele kilometrów, by cieszyć się spędzaniem wolnego czasu w naturze. Oczywiście, gdy znajdziemy grzyby, radość jest podwójna. W każdym zakątku kraju, znajdziemy miejsca, gdzie rosną grzyby. Nie trzeba wybierać się na Warmię czy Mazury, by zebrać pełne kosze. Kolejna sprawa to potrawy z grzybów. Nie wiem, czy jest na świecie kraj, który ma tyle dań z leśnego runa, co Polska. Wiele z nich jest na Liście Produktów Tradycyjnych. Będąc na wielu Festiwalach Smaku, zawsze były potrawy z grzybów. Pasztety, krokiety, paszteciki, zupy, sosy, pierogi, pyzy itd. Nie sposób zliczyć ilość tych smakowitości. Przygotowywane z grzybów świeżych, mrożonych czy suszonych. Dziś nie wyobrażamy sobie Wigilii bez kapusty z grzybami, pierogów, smażonych, panierowanych kapeluszy borowików czy właśnie zupy grzybowej np. z łazankami. Wracamy do zupy grzybowej. Na Kurpiach jest wyjątkowy w smaku rosół. Z czego przygotowywany? Już Wam przedstawiam.

Zbieracze grzybów dzielą się na tych, którzy zbierają wszystkie grzyby i tych, którzy nie zbierają grzybów blaszkowych. Wynika to zapewne z przekonania, że większość blaszkowych jest trująca. Ja zbieram jedynie kanie, kurki, opieńki i najlepsze, czyli gąski. Te ostatnie występują w dwóch odmianach. Żółtej, lekko zielonej i szarej. Rosną często pod ziemią lub mchem. Zazwyczaj na piaszczystych terenach sosnowych. Znane są pod różnymi nazwami. Niemki, zielonki, gąski czy prośnianki. To ostatnie określenie, jest popularne na Kurpiach. Mieszkańcy tego regionu, uczynili z prośnianek królową grzybów. Późną jesienią zbierają gąski i przygotowują wyjątkowy rosół. Nie zobaczycie w nim grama mięsa. Pierwotnie przygotowywano rosół z zielonych gąsek, wody, ziela angielskiego, liści laurowych, soli i sporej ilości pieprzu. Podawany z ziemniakami z okrasą. Z czasem zaczęto modyfikować przepis i używano również gąsek szarych lub mieszano kolory. Szare gotowano w towarzystwie włoszczyzny z dodatkiem ziemniaków i zaprawiano śmietaną lub mlekiem. Ta ostatnia wersja, bardziej przypadła mi do gustu. Może dlatego, że zielone prośnianki wolę w kartaczach. Rosół jest wyjątkowy w smaku. Bardzo grzybowy, lekko leśny i ziemisty w smaku. Najlepszy jest następnego dnia. W lasach pojawiły się już gąski. Czas na zbiory i gotowanie :)

DSC_0017

SKŁADNIKI:

– ½ kg dowolnych gąsek
– 2 spore marchewki
– 1 spora pietruszka
– 1 spora cebula
– 6 ziaren ziela angielskiego
– 3 liście laurowe
– 3 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
– sól i pieprz do smaku
– kilka ziemniaków
– dowolna śmietanka roślinna do zabielenia

WYKONANIE:

– gąski moczyć w osolonej wodzie przez godziną, a następnie płukać kilkakrotnie w wodzie. Mają sporo piasku
– małe okazy pozostawić w całości, a większe pokroić na mniejsze kawałki. Włożyć do garnka
– dodać przekrojoną cebulę, pokrojone w plasterki marchewki i pietruszkę. Dodać liście laurowe, sporą szczyptę soli, ziele, natkę i pokrojone w kostkę ziemniaki
– wody wlać tyle, by wystawała około 1 cm ponad składniki (rosół będzie bardziej grzybowy)
– gotować na małym ogniu przez około godzinę
– doprawić do smaku solą, pieprzem i zaprawić śmietanką

DSC_0007

DSC_0010

DSC_0013

2 Komentarze

  1. Zrobiłam dzisiaj po raz pierwszy rosół z Twojego przepisu i muszę powiedzieć, że jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona – wyszedł przepyszny! Nie sądziłam, że jakakolwiek zupa będzie mi tak smakować.

    Najlepszą rekomendacją tego przepisu jest fakt, iż rosół, który miał być na dwa dni – zszedł w jeden dzień i nadal mamy niedosyt. Pyszny i całkiem przyjemny przepis :-).

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany