KOCIEWSKIE BÓMBÓMY Z DEKLA
weganon 26 września 2018

DSC_0200

W czasach, kiedy byłem małym brzdącem, nie było takich dobroci, jak są teraz. Półki nie uginały się od przeróżnych słodyczy. Królowała chałwa, blok czekoladowy, czasem landryny, wyroby czekolado podobne i ciastka z marmoladką. I na tym można by zakończyć wyliczankę. Zdarzały się czasy, kiedy i tych dobroci nie było. Wtedy mamy posiłkowały się własną inwencją twórczą. Były kisiele owocowe, galaretki i budynie. W niedziele przeróżne, proste ciasta. Radzono sobie również z cukierkami. Pamiętam moją mamę, która na patelni smażyła krówki. Zawsze stałem obok niej i darłem się „mamo daj kielka”. W taki oto sposób, mamy zaspokajały potrzeby dzieci :)

Nawiązuje do tej historii, gdyż w podobny sposób powstały kociewskie bómbómy z dekla. Mieszkańcy ziemi kociewskiej a dokładnie Peplina, mieli cukrownie. Przez ponad 125 lat produkowano w niej cukier i melasę. Cukier w formie deputatów, był dla pracowników, którzy byli mieszkańcami ziemi kociewskiej. Otrzymywali worki z cukrem i przechowywali do kolejnych dostaw. Coś trzeba było zrobić z nadmiarem słodkości. Gospodynie potrafiły wykorzystać cukier. Smażyły na patelni cukierki. Gotową masę wylewały na pokrywkę garnka (dekiel, stąd nazwa), i studziły. Bómbóby robiono z cukru, czasem melasy, tłuszczu, mleka, śmietany lub wody. Gotowano tak długo, aż masa stała się klejąca i lekko brązowa. Cukierki są dość twardawe, ale w buźce miękną. Są lekko śmietankowe i krówkowe w smaku. Można je długo przechowywać.

Wersja wegańska bómbómów, to margaryna wegańska, śmietanka sojowa (można użyć innej), dowolny cukier (użyłem nierafinowanego). Do smaku dodałem też ekstraktu waniliowego. Fajnie tak powrócić wspomnieniami do czasów, kiedy to mama stała przy kuchni i smażyła takie cukierasy :)

DSC_0204

SKŁADNIKI:

– 125 g wegańskiej margaryny
– 2 szklanki dowolnego cukru (użyłem nierafinowanego)
– ½ szklanki śmietany roślinnej (użyłem sojowej wg TEGO przepisu)
– 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)

WYKONANIE:

– w garnku stopić margarynę, dodać cukier i mieszać do rozpuszczenia
– dodać ekstrakt i śmietanę (ostrożnie). Ciągle mieszając, ogrzewać na średnim ogniu, aż masa stanie się lepka (trwa to kilka minut). Pamiętajcie, by nie spalić masy
– foremkę o wymiarach około 20 na 20 cm, wyłożyć papierem do pieczenia (lub jak w oryginale, wziąć dużą pokrywkę od garnka), i wylać masę. Pozostawić do przestudzenia i stwardnienia (będzie to kilka minut)
– wyjąć taflę i pokruszyć na małe kawałki lub jelcze ciepłą, pokroić nożem.
– usmarowany garnek, zalać wodą i zagotować. Masa się rozpuści :)

DSC_0185

DSC_0203

DSC_0191

1 Komentarze

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany