DROŻDŻOWE RACUCHY Z PAPIERÓWKAMI
weganon 22 lipca 2018

DSC_0019

Drożdżowe racuchy to klasyka kuchni polskiej i regionalnej. Kujawskie ruchańce (kociewskie), ruchanki anielskie z Warmii i Mazur czy dołki małopolskie. Puszyste, pachnące drożdżami, posypane cukrem pudrem. Często smażone w tłusty czwartek. Na regionalne święta, uroczystości rodzinne lub na codzienne biesiadowanie.

Dla mnie to wspomnienie dzieciństwa. Szczególnie okresu wakacyjnego. Ciocia wyrabiała wielką miskę ciasta drożdżowego, którym pachniał cały dom. Następnie smażyła niewyobrażalne ilości, ale i tak wszystkie znikały. Najlepsze były z dżemem truskawkowym. Czasami były z jabłkami i te lubię najbardziej. W moim domu były często robione. Jabłek przecież jest pod dostatkiem :)

Klasyczne przepisy zawierają jajka, mleko, czasem maślankę i masło. No wegańskie to one nie są. Jednak zweganizowanie ich to żaden problem. Mleko roślinne, trochę oleju i gotowe. Jajka nie są konieczne. Sami się przekonacie. Jabłka są w formie małej kostki. Nie lubię tartych jabłek, bo nie czuć ich później w racuchach.

15 minut na zaczyn. Godzina na wyrastanie i 15 minut na smażenie. Półtorej godziny i mamy wspomnienie dawnych i beztroskich lat :)

DSC_0023

SKŁADNIKI:

– 2 szklanki mąki orkiszowej jasnej lub pszennej uniwersalnej + 1 łyżka
– 50 g świeżych drożdży
– 1,5 szklanki dowolnego mleka roślinnego (użyłem niesłodzonego sojowego)
– 3 łyżki nierafinowanego cukru
– 4 średnie papierówki
– 3 łyżki bezsmakowego oleju
– 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

WYKONANIE:

– mleko lekko podgrzać
– do miski wkruszyć drożdże, dodać 1 łyżkę cukru i 1 łyżkę mąki. Dodać mleko i wymieszać do rozpuszczenia drożdży i cukru. Szczelnie przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na 15 minut
– dodać mąkę, cukier, ekstrakt i olej. Dokładnie wymieszać łyżką. Szczelnie przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę
– w tym czasie obrać jabłka, usunąć gniazda nasienne i pokroić w małą kostkę
– po godzinie wmieszać jabłka w masę
– na patelni rozgrzać olej i nakładać łyżką masę (łyżkę zanurzać w oleju). Smażyć na rumiano z obu stron. Odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowych ręcznikach. Do smażenia nie używać patelni ceramicznych tylko teflonowej lub tytanowej. Tłuszczu ma być tylko do posmarowania patelni i mocno rozgrzany 
– podawać posypane cukrem pudrem lub z dowolnym dżemem

DSC_0021

DSC_0030

DSC_0025

22 Komentarze

  1. Masakra … tak jak w jedym w powyzszych komentarzy u mnie tez nie wyszło jak na zdjeciu ani trochę. Trzymałam sie w 100% przepisu. Placki zasiakały tluszczem i pezyklejały się do patelni. Wielkie rozczarowanie.

      1. Pawle, niewiem co się podziało, ale moje racuchy nie chciały się odklejać od patelni, ileż się trzeba było z nimi naszarpać(!)…no i tak nasiąkły olejem podczas smażenia, że mógł je zjeść tylko ktoś, komu nie straszne tłuściutkie placuszki;) ..ale tak się zastanawiam, co w nich było nie tak, że ani trochę nie przypominały mi tych z Twoich zdjęć, a wszystko robione było wedle przepisu, dokładniutko:) ..ale pachniało pięknie:))))

          1. Patelnia ceramiczna (niemam innej), oleju ok 0,5cm (tak mniej więcej połowa racucha była w oleju) i bardzo dobrze wszystko było rozgrzane.
            Pawle, a może zdarzyło się że coś z drożdżami było nie tak? Ale czy to miałoby znaczenie na przywieranie i wpijanie przez ciasto oleju..? Ogólnie ciasto ładnie wyrosło, pachniało.

          2. Ja we wszystkich plackach, naleśnikach itp bez jaj i mleka krowiego, nie używam ceramicznych. To najgorsze patelnie do takich wytworów. Najlepsze są takie zwyczajne do naleśników. Teflon lub Tytan i wtedy nie ma siły by się coś przypaliło. Nawet bezglutenowe placki śmigają, jak po lodowisku. Co do chłonności tłuszczy to tez dziwne, bo gorący olej nie powinien się wchłonąć. Ja nie używałem aż takiej ilości. Patelnie cienko posmarowałem

    1. Ilość oleju i tak wydawała mi się za mała – szybko znikał w racuchach, a był dobrze rozgrzany.
      Z czasów dzieciństwa pamiętam, jak mama zawsze mówiła, że „racuchy muszą pływać w oleju” ..no i wtedy pływały i wbrew pozorom nie były tłuste i nie przywierały, a smażone były na najzwyklejszej patelni.
      Może i faktycznie masz rację, że to z patelnią jest coś nie tak. Ehh, czyli niekoniecznie ceramiczne są takie świetne jak się je propaguje, że niby też nie przywierają.
      Dziękuję za odpowiedź:) i pozdrawiam:)

      1. Ja miałem ceramiczną i to z wyższej półki. Użyłem tylko raz. Naleśniki przywierały. Zamieniłem na tytanową i nigdy nic mi nie przywarło. Klasyczne z jajkami racuchy smaży się w głębokim tłuszczu. Zawarta w jajkach lecytyna, nie pozwala tłuszczom na wniknięcie do środka. Tu nie ma lecytyny i dlatego smaży się na niewielkiej ilości lub bez tłuszczu

        1. No to czas na zakup patelni, może tej tytanowej (teflon mnie jakoś bardziej przeraża niż zachęca;), by już nic a nic nie przywierało:) Czy mógłbyś się wypowiedzieć Pawle na temat teflonu? Jak Ty to odczuwasz? Mi się obiły o uszy same negatywne treści…i stąd ta moja strachliwość, a może niepotrzebnie:) Tytan już z samej nazwy brzmi dostojniej;))
          Pozdrawiam:)

          1. Narosło wiele mitów nt teflonu. Jeżeli uzywa się prawidłowo to nie ma siły, by coś się stało. Jeśli dostaną się drobiny teflonu do ciała z pokarmem, to nie ma się czym przejmować. Teflon jest w całości usuwany z organizmu. To jest wielkocząsteczkowy związek, który nie ma możliwości przeniknąć przez błony komórkowe, wiec jest eliminowany z organizmu. Bardziej niebezpieczne jest aluminium lub stał, gdy zedrzemy teflon, wiec tylko drewno fo skrobania :)

          2. Właśnie, te mity tak potrafią narobić stracha;)
            Dziękuję za wyrażenie opinii w temacie:) dzięki niej mam nieco rozjaśnione zdanie dot. tychże powłok:))
            Dobrego dnia!:)

  2. Chyba się skuszę na wspomnienie z dzieciństwa 😉 ale nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała czy da się z maki orkiszowe razowej?

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany