WEGAŃSKIE MIELONE
weganon 9 marca 2018

DSC_0018

Niejednokrotnie byłem świadkiem dyskusji o „mięsnych „ smakach u wegan. Po co, dlaczego, w jakim celu itd. Wiele napisano i powiedziano. Wiele padło dziwnych zdań. Wiele oskarżeń o brak konsekwencji w pozostawieniu mięsnych smaków. Zawsze sobie odpowiadam, żeby tylko takie problemy były na Świecie :)

To jak to jest z tą „tęsknotą” za mięsnymi smakami u wegan? Problem jest wielowymiarowy. Część z nas rezygnuje tylko z powodów ideologicznych (ta większość). Inni z powodów zdrowotnych a jeszcze inni zwyczajnie nie lubią mięsa. W pierwszej grupie mogą być osoby, którym brakuje mięsnego smaku. Można nawet powiedzieć, że lubiły mięso. Jednak ważność empatii wygrywa ze smakiem. W tej grupie też najwięcej pojawia się roślinnych zamienników produktów pochodzenia zwierzęcego. Ktoś by się spytał a po jaką cholerę. Kiedyś waliłem głową w mur i tłumaczyłem. Teraz odpowiadam tylko, „bo tak”. Ktoś jak chce zrozumieć to zrozumie. Innym i napisanie książki nie pomoże. Zawsze bawiły mnie uwagi, co do nazw. Smalec z fasoli, sernik jaglany, tatar z buraka i tak dalej. Przy jednoczesnym braku zdziwienia na polędwicę drobiową, salami z kurczaka, kabanosy z indyka czy pasztet z kurzych piór, łapek drobiowych i sierści świńskiej, jako wyborowy drobiowy. Dla mnie najważniejsza zasada to, nie zaglądam innym do talerza i oczekuję tego samego. Nazwy są tylko nazwami i ważniejsze są problemy tego Świata.

Wracając do przepisu. Mięso mielone ma wiele zastosowań. Jak sama nazwa wskazuje, powstało poprzez zmielenie kawałków mięsa. Często ląduje w sosie bolońskim, choć oryginał go nie zawiera. Włoski sos boloński to długo gotowane kawałki mięsa. Tak długo, aż się same rozpadają. Jednak nikt nie będzie czekał kilku godzin i robi skrótowo. Jak w takim razie uzyskać „mielone” wegańskie? Przepisów jest sporo. Z drobno krojonych warzyw korzeniowych, strączków i pomidorów. Najbliższe smakowi i teksturze są jednak te z proteiny sojowej lub tofu. Wystarczy kilka dodatków i otrzymujemy coś, co bardzo przypomina nam smakiem dawne, znane potrawy.

I na koniec kwiatek do kożucha. Niedługo ze sklepów znikną nazwy typu mleko sojowe, masło orzechowe itp. Celem jest niewprowadzanie konsumenta w błąd. Czy odpowiedzialni za te zmiany, uważają nas z idiotów? Zapewne pojawi się niedługo zakaz używania słów typu: różyczka kalafiora, ptasie mleczko itd., bo przecież tak łatwo pomylić mleczko do demakijażu z tym do picia czy owoc kiwi z ptakiem 😉

DSC_0026

SKŁADNIKI:

– 2 kostki wędzonego tofu po ok. 180 g
– 1 średnia, drobno pokrojona cebula
– 3 łyżki sosu sojowego lub tamari
– 1 łyżeczka wędzonej papryki
– 1 łyżeczka mielonej kozieradki
– sól i pieprz do smaku
– 2 łyżki gęstego przecieru pomidorowego

WYKONANIE:

– tofu rozgnieść widelcem na drobne okruszki i wraz z cebulą smażyć kilka minut na oleju aż zacznie brązowieć
– dodać sos sojowy, paprykę i kozieradkę. Wymieszać. Dodać przecier pomidorowy, doprawić solą i pieprzem i jeszcze chwilę smażyć
– do czego użyć tak przygotowane mielone: z przecierem pomidorowym do makaronu, z grzybami jako nadzienie do pasztecików, do zupy gulaszowej itd

DSC_0024

DSC_0036

DSC_0027

7 Komentarze

  1. Hej. musze spróbować. Sam często smażę granulat sojowy z cebulką na oleju, potem posypuję przyprawą gyros. do tego wegemajonez z czosnkiem i tortilla 😀 mmmmmmmmmmm. Tofu natomiast smażę na plasterki i jem z ryżem. Ale mi narobiłeś smaka (a jestem w pracy na nocce) Pozdrawiam cieplutko.

  2. Za sprawą Twojego przepisu, odniosłam dzisiaj sukces kulinarny. Dla moich wegan przygotowałam makaron spagetti i tofu ala bolonese . Kupiłam w kuchni świata tofu marynowane z płatkami chilli i tofu wędzone. Obydwa bardzo pyszne i pięknie się skomponowały. Danie wyszło bajecznie pyszne i miało piękny zapach. Zebrałam pochwały, co rzadko się przytrafia ha, ha Nie omieszkałam powiedzieć, kto jest autorem przepisu na to danie.

  3. Pomimo migreny, rozbawiły mnie Twoje żarty z nazw . Masz rację niekiedy absurdy sięgają sufitu , bądż jeszcze wyżej. Ucieszył mnie Twój nowy przepis . Zastanawiałam się, co dla wegan na niedzielny obiad i już mam. pozdrawiam.

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany