WEGAŃSKIE „SERNICZKI” BIAŁOSTOCKIE
weganon 2 lutego 2017

DSC_0046

O serniczkach słyszałem wiele dobrego. Są sztandarowym daniem w barze mlecznym „Podlasie” w Białymstoku. Widziałem, ale nie próbowałem. Wyobrażałem sobie ich smak. Kilka lat temu koleżanka poprosiła mnie o stworzenie wersji roślinnej tych placków. Nie było to skomplikowane. Tofu z dodatkiem soku z cytryny sprawę załatwiło. Finał? Ania powiedziała, że smakują niemal identycznie jak te z baru. Obowiązkowo podawajcie je z brzoskwiniami pokrojonymi w kostkę i śmietanką (w tym przypadku sojową).

Za to właśnie lubię kuchnię roślinną. Potrafi naśladować smakami klasyki z różnych regionów i sprawiać radość przyjaciołom.

DSC_0056

SKŁADNIKI:

– 2 kostki naturalnego tofu po 180 g
– 1 szklanka mąki orkiszowej jasnej lub pszennej uniwersalnej
– skórka i sok z 1 dużej lub 2 małych cytryn
– 3 łyżki nierafinowanego cukru trzcinowego
– 2 płaskie łyżeczki sody
– 1 szklanka mleka sojowego
– 1 łyżeczka cynamonu
– tłuszcz do smażenia
– brzoskwinie w syropie

WYKONANIE:

– tofu dokładnie zmiksować z cukrem, sokiem i skórkami z cytryny na gładko (np. malakserem). Dodać mąkę, cynamo, mleko i sodę. Dokładnie wymieszać
– rozgrzać 2-3 łyżki oleju słonecznikowego lub inne do smażenia. Kłaść masę i smażyć na złoto z obu stron. Odsączyć z nadmiaru tłuszczu. Brzoskwinie pokroić w kostkę i ułożyć na plackach
– ważne by nie wlewać dużej ilości tłuszczu, bo placki go chłoną i rozpadają się. Najlepsze są patelnie nieprzywierające (o ceramicznych możecie zapomnieć)

DSC_0055

DSC_0049

4 Komentarze

  1. Wlasnie tego szukalam uwielbiam je w podlasiaku pozycja obowiazkowa Znaczy kiedy jeszcze jadlam nabial a teraz pozostaly tylko wspomnienia

  2. Eureka! Ja znałam je pod ukraińską nazwą „syrnyky” i uwielbiałam objadać się nimi w czasie wypadów do Lwowa w moich zamierzchłych czasach niewegańskich. Serwowała je sieciowa jadłodajnia „Pyzata Chata”. Do ciasta zawsze dodawali trochę rodzynek (bardzo polecam takie połączenie), do tego dobra konfitura i smakowy odlot gwarantowany. Nie myślałam, że kiedykolwiek trafię na wegańską wersję tego smakołyku. Bardzo Panu dziękuję. :-)

  3. U mnie na Śląsku, pod nazwą ‚serniczki’ kryją się zupełnie inne słodkości. Ale tych również jestem ciekawa:)

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany