CZEKOLADOWE CIECIORNIKI
weganon 15 lutego 2015

Na ostatnich warsztatach kulinarnych z Martą Dymek z Jadłonomii robiliśmy czekoladowe tofurniki. Niestety nie było mi dane ich spróbować z powodu stronienia od wszelkiego co związane z soją. Tofurniki wyglądały rewelacyjnie. Postanowiłem trochę przerobić przepis Marty stosując ser z ciecierzycy z dodatkiem awokado i mleka kokosowego. Wyszły pyszne cieciorniki :-)

Dałem taką nazwę bo ten ser nie ma nic wspólnego z tofu. Cieciorniki robiłem dość wytrawne, tzn. dałem mało słodziwa by poczuć prawdziwy smak czekolady. Na koniec polałem gotowe serniki sosem czekoladowym z czekolady i kremu kokosowego. I na koniec wisienka na torcie a raczej na serniku.
Powiem jedno. To od dzisiaj mój ulubiony wegański deser :-)

 

SKŁADNIKI:
 
Na cieciorniki:
– 250 g sera a ciecierzycy (przepis TU)
– 100 g miękkiego awokado (po prostu 1 sztuka)
– 2 czekolady wegańskie
– 3 łyżki kakao lub karobu
– 3 łyżki syropu z agawy
– 2 łyżeczki agaru
– 1 puszka mleka kokosowego
– pół szklanki nerkowców lub innych orzechów
 
Na sos:
– 2 łyżki kremu kokosowego
– 1 czekolada wegańska
– 2 łyżki syropu z agawy
 
Wiśnie z kompotu lub mrożone
 
WYKONANIE:
 
– do garnka przełożyć pokruszoną czekoladę, kakao, mleko kokosowe, agar, syrop i mieszając rozpuścić składniki. Od momentu zabulgotania gotować ok 2 minut (mieszać intensywnie na małym ogniu by mieszanina się nie przypaliła)
– ser i awokado zmielić blenderem lub malakserem na gładka masę i dodać do niej zawartość garnka
– wymieszać dokładnie, dodać orzechy
– masę przełożyć do papilotek na muffinki, które wkładamy do formy
– całość odstawić do wystygnięcia a następnie przełożyć formę w zimne miejsce (lodówka lub jak u mnie w dniu dzisiejszym na tarasie) na 2-3 godziny (aż masa porządnie się zetnie)
– przygotowanie sosu – do miski włożyć pokruszoną czekoladę, dodać krem kokosowy i syrop, całość wstawić nad wrzącą wodą w garnku (kąpiel wodna), mieszając otrzymać gładki sos
– powstałym sosem plac cieciorniki i ułożyć na wierzchu wiśnie
– odstawić na godzinę w chłodne miejsce

6 Komentarze

  1. ojaaa- marzą mi się warsztaty z Martą! na pewno były świetne :) a jej tofurniki podziwiam tak samo jak i twoje cieciorniki (zabawna ta nazwa! 😀 )

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany